Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Cesarstwo Sompoleńskie

Pewnego Razu w Joseonie

SOMPOLNO TIMES Nr 248 | Sompolno, Sobota, 12 Września 34 r. Dojrzałego Jabłka | Cena: 2 sompole DZIAŁ SENSACJI I KULTURY Złoto Joseonu czy ułuda z mrocznej baśni? Tajemnicza bajkopisarka podbija Sompolno! (OD NASZEGO SPECJALNEGO KORESPONDENTA) Stolica naszej umiłowanej Republiki widziała już niemal wszystko.  Przez płyty Centralnego Dworca Dyliżansów Parowych przelewały się wózki magnezowe z Nipponu, kupcy z Qing targujący się o suszony imbir, a nawet gnomi rewolwerowcy ze skórzanymi kaburami z kory brzozowej. Jednak to, co wydarzyło się na krawędzi Dzielnicy Fabrycznej na ulicy Świętego Barnaby, przechodzi ludzkie pojęcie o literaturze i interesie! Jak donoszą nasze poufne źródła, do Sompolna przybyła wygnana artystka z Dalekiego Wschodu, panna Hye-won. Ponoć w jej rodzinnej krainie, zalanym mrokiem Królestwie Joseon, pałacowe mury spłynęły krwią, a dawne tradycje i magia wygasły pod ciężarem pałacowego przewrotu.  Uciekając przed katami nowe-starego reżimu, zdołała przemycić...

Światła Wielkiego Jabłka

BIG JABŁKO TIMES, Wydanie Specjalne, Nju Sompolno Siti, Rok 30. Jabłkowej Rewolucji GNOMIA MAFIA ROZBITA! KRYMINALISTA BOKOBRODY TRAFIA DO WIĘZIENIA ALPAKATRAS PO GŁOŚNYM MATERIALE DZIENNIKARZA! Upadek syndykatu na Gnomich Bielach.  Młody reporter „Głosu Solarnego”, Zbigniew Kapucynek, samotnie obnażył strukturę zła, stając się żywą tarczą naszej Republiki. Nju Sompolno Siti, 14 Lipca.  Trzydziesty rok od wybuchu Jabłkowej Rewolucji zapisze się w kronikach Sompoleńskiej Republiki nie tylko dzięki rekordowym odczytom na giełdzie Sompex, ale przede wszystkim jako dzień, w którym sprawiedliwość i tradycyjny etos Kłos-do odniosły ostateczne zwycięstwo nad bezprawiem. Wczorajszego wieczoru, pod lśniącymi w mroku neonami Skwerku Solarnego i przy wtórze gwizdów parowych kompresorów Sompoleńskiego Departamentu Policji, zakończyła się epoka terroru.  Henryk Bokobrody, bezwzględny boss gnomiego półświatka, człowiek, którego jeden gest zsyłał wyroki śmierci na robotników z Doków Not...

Burzyciel Światów

  N ie, no to nie do wiary. Nie, to być nie może. Lata studiowania cesarskiej gramatyki, dekady kucia żelaza w podziemnych manufakturach, pot spływający po karku pod nadzorem Kultu Solarnego, tysiące stron traktatów handlowych przestudiowanych w bazaltowych kantorach… i po co to wszystko? Żeby na koniec wyszedł z tego ordynarny, bezwzględny kapitalizm maskowany parą, muszkietem i pieczęcią państwową? Żeby człowiek czuł się w tym całym dumnym Cesarstwie Sompoleńskim jak popychadło, jak kundel, na którego szczuje się urzędasów z Londyńskiego Zjednoczonego Królestwa albo gnomich watażków z zamorskich kolonii?  Ja kindziolę, bulwa! Bracia krasnoludkowie z giełdowych trustów, siostry rusałki z ceremonialnych rozlewisk! Wszyscy myśleliśmy, że złapaliśmy boga za nogi, budując tę monumentalną machinę. Myśleliśmy, że tworzymy szczyt cywilizacji pod okiem czterotwarzowego Światowida, który zamiast mieczy trzyma dziś w łapach pieprzone księgi rachunkowe! A co mamy? Mamy bidę, wyzysk i ws...

Opowieść z Krainy Dojrzałego Jabłka

Spójrz na horyzont, wędrowcze. Widzisz te spowite gęstą, nieustępliwą mgłą doliny, gdzie zapach mokrego tataraku miesza się ze słodkawą, duszną wonią fermentujących papierówek?  Oto serce Kujaw. Oto kraina, w której prastary, słowiański szum wierzb zderza się z surowym dostojeństwem i ceremonialnym splendorem neoorientalnego dworu. Nastał trzydziesty rok Ery Dojrzalego Jabłka. Cesarstwo Sompoleńskie, pod twardą, lecz przesiąkniętą samozadowoleniem ręką Cesarza Sompolniusa Piotrusa III, pozornie płynie miodem i złotem.  Ale to tylko fasada. Pod ciężkimi, jedwabnymi szatami gwardzistów, za przesuwanymi drzwiami shoji pałacu w Sompolnie i pod bazaltowymi iglicami Jeziora Lubstowskiego pulsuje chaos. Urzędnicy krasnoludkowych gildii nerwowo rzeźbią w kamieniu spadające wykresy giełdy suszu. Prowincjonalni magnaci ostrzą glewie, a oficjalna propaganda karmi lud mitami, by ukryć prawdę o państwie opartym na chciwości i pozorach. W tym świecie nie ma miejsca na błędy. Tradycja wymaga...